Rozważania przed informacjami z Eurogrupy

Drugi już w ostatnich dniach szczyt ministrów finansów państw strefy euro poświęcony poszukiwaniu greckiego kompromisu rozpoczął się z pewnym opóźnieniem, gdyż przedstawiciel Grecji kazał na siebie poczekać (pytanie, czy minister Varoufakis nie ustalał jakichś politycznych kwestii z premierem Tsiprasem – na ile możemy sobie pozwolić, a gdzie stoimy już pod ścianą…).

To oczywiście dywagacje. Z punktu widzenia obserwacji zachowania się rynku ważne jest to, że nie ma nadmiernej nerwowości w notowaniach wspólnej waluty, pomimo faktu, że od kilku godzin napływają opinie od przedstawicieli Eurogrupy, że dzisiejszy szczyt ponownie nie przyniesie przełomu. Irlandzki minister finansów Michael Noonan zapowiedział już, że do kolejnego spotkania mogłoby dojść już w piątek. Mamy, zatem tzw. oczekiwanie i grę na kolejne daty – rynek uparcie zakłada, że obie strony muszą znaleźć porozumienie przed końcem lutego. I słusznie, tylko, że przesunięcie tematu na ostatni tydzień lutego może już nieco zwiększyć nerwowość na rynku…

Na wykresie EUR/USD dalej mamy nudną konsolidację ze wsparciem 1,1376 i oporem 1,1422. Wydaje się, że gra o tzw. ważne poziomy wahań z ostatnich tygodni, tj. 1,1270 i 1,1533 nie rozegra się prędko. Być może w najbliższych godzinach ważniejsze okażą się okolice 1,1350, po czym znów wrócimy w rejon 1,1376-1,1422 przed jutrzejszym otwarciem handlu w Europie.

W nocy ważne dane napłyną z Australii – o godz. 1:30 mamy protokół z ostatniego posiedzenia RBA z początku lutego, kiedy to zapadła decyzja o cięciu stóp o 25 p.b. do 2,25 proc. W ostatnich dniach zmalał odsetek tych, którzy spodziewają się kolejnego ruchu już w marcu (większość wskazuje na maj). Przyczynił się do tego sam szef RBA, który w zeszłym tygodniu przemawiając przed komisją parlamentu nieco stonował marcowe oczekiwania. Niemniej padły słowa sugerujące, że gospodarka może rozwijać się poniżej potencjału znacznie dłużej, niż zakładano (będzie seria obniżek?), oraz tradycyjnie był też wątek dotyczący nadmiernej siły AUD/USD. Ale co w związku z jutrzejszymi zapiskami? Wydaje się, że jeżeli pokażą, że członkowie RBA nie są na razie przekonani do szybkich cięć stóp (czyli marcowe prawdopodobieństwo jeszcze bardziej zmaleje) to AUD może nieco odbić – na zasadzie wcześniejszego zdyskontowania faktów. Dolar australijski był ostatnio jedną z najsłabszych walut, także z grupy surowcowych.

Poniższy wykres stóp zwrotu par z AUD za 5 dni pokazuje, że bezpieczną relacją zakładając odreagowanie pozostaje AUD/CHF (słabość franka jest widoczna we wszystkich konfiguracjach i ma uzasadnienie w oczekiwaniach dotyczących działań SNB), ale ciekawą relacją może być GBP/AUD. Funt już dzisiaj zaczął korygować się w relacji do głównych walut w oczekiwaniu na jutrzejszą publikację danych nt. inflacji CPI za styczeń. Dane poznamy o godz. 10:30. Rynek obawia się ryzyka odczytu poniżej zakładanych 0,3 proc. r/r.

Na wykresie GBP/AUD widać, że rynek miałby szanse skorygować się w krótkim okresie w okolice 1,9630-80 (to kombinacja wzrostowej linii trendu od początku lutego i maksimów z pierwszych dni tego miesiąca). Alternatywnie wracamy do góry i wybijamy się ponad 1,99.