Rodzi się ruch przeciwko leczeniu kanałowemu zębów

Środowisko medyczne od lat zmaga się z ruchem antyszczepionkowym, który przyczynia się do znaczącego wzrostu zachorowań na dawno zapomniane choroby zakaźne. Czy teraz będzie musiało zmagać się także z ruchem sprzeciwiającym się leczeniu kanałowemu zębów? Problem narasta – alarmują dentyści.

 

Trzy najbardziej wpływowe organizacje zrzeszające stomatologów w otwartym piśmie skierowanym do serwisów Netflix, Vimeo, Apple i Amazon domagały się usunięcia filmu dokumentalnego „Root Cause”, w którym zawarte stwierdzenia nie mają zadnego poparcia w aktualnych badaniach medycznych.

Czeka nas ruch anty-kanałowy?

Na całym świecie, także w Polsce, rosną w siłę ruchy negujące nowoczesną stomatologię. Zdaniem dentystów są one dziś takim samym zagrożeniem jak ruchy antyszczepionkowe.

- Mamy dziś do czynienia z masową dezinformacją, którą prowadzą osoby doszukujące się spisku stomatologów na globalną skalę.  Podobnie jak w przypadku ruchów antyszczepionkowych twierdzenia nie są poparte żadnymi wiarygodnymi, aktualnymi badaniami naukowców, a opierają się jedynie na pojedynczych niezbadanych przypadkach lub parabadaniach sprzed blisko wieku, które nauka już dawno podważyła  – mówi dr Krufczyk.

Na samym tylko YouTube można znaleźć setki filmów, z których dowiadujemy się np., że leczenie kanałowe zatruwa organizm, powoduje problemy ze wzrokiem, a nawet uszkodzenie mózgu i oporność bakterii na antybiotyki. Wielu z wypowiadających powołuje się przy tym na badania dr Westona Price, który powiązał leczenie kanałowe z aż 8 grupami chorób wyniszczającymi organizm i tym samym przyczynił się do „ekstrakcyjnego boomu” w latach 30-tych.

Chore zęby są zagrożeniem dla zdrowia – to fakt

Problem jednak w tym, że badania przeprowadzono na początku XX wieku, a już w latach 50-tych zostały one podważone i uznane za niewiarygodne. – W badaniach dr Price było wiele nieścisłości. Przede wszystkim były prowadzone na grupie pacjentów, u których pozostawiono infekcję ogniskową w przeleczonych kanałach. Od lat jednak procedury periodontologiczne nakazują usuwanie takich zębów, nie dlatego, że były leczone kanałowo, ale dlatego że każda infekcja jest potencjalnym zagrożeniem dla zdrowia – wyjaśnia dr Krufczyk.

Zagrożenie to ściema?

To nie jedyne twierdzenie antykanałowców, jakie obala dzisiejsza medycyna. Przeciwnicy wskazują najczęściej na związek leczenia z zachorowalnością na nowotwory. W filmie „Root Cause” pojawia się nawet stwierdzenie, że leczenie kanałowe odpowiedzialne jest za 97% przypadków zachorowań na raka piersi u kobiet.

- To przekłamanie. Przez lata prowadzone były badania nad wpływem leczenia kanałowego na zdrowie i nie wykryto żadnego związku pomiędzy wykonanym leczeniem a zachorowalnością na nowotwory w jakiejkolwiek postaci. Nie ma dziś żadnego naukowego dowodu, który podpierałby błędne tezy postawione blisko 100 lat temu – twierdzi dr Krufczyk.

Dentyści grzmią także na twierdzenie, że leczenie kanałowe jest przyczyną zawału. Prowadzone przez 44 lata badania pod nazwą Baltimore Longitudinal Study of Aging udowodniły, że u osób leczonych kanałowo spada ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia. Badania wykazały natomiast, że pozostawiony nieleczony ząb ma wpływ na rozwój tego schorzenia.

- Antykanałowcy zdają się dziś negować całą wiedzę, jaką w ostatnich dekadach zgromadziła stomatologia. Z tej wiedzy jasno wynika dziś, że to nie leczenie jest przyczyną chorób, ale zaniedbania – mówi dentysta.

- Chore zęby i schorzenia jamy ustnej są zagrożenia dla całego organizmu. Mogą mieć wpływ m.in. na rozwój chorób układu krążenia, cukrzycy, rozwój chorób nerek, układu oddechowego, a także układu nerwowego. Ostatnie badania łączą np. przewlekłe stany zapalne dziąseł z ryzykiem wystąpienia zawału, a nawet rozwojem choroby Alzheimera. Stany zapalne toczące się w zębach mogą przyczyniać się m.in. do niszczenia dna zatoki, powstania zapalenia lub ropnia mózgu, zapalenia tęczówki lub nerwu wzrokowego, zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, a u osób z niską odpornością mogą powodować rozwój sepsy. Na tym powinniśmy się skupiać – apeluje dr Krufczyk.

Nowe zagrożenie?

Zdaniem Krufczyka ruch anty-kanałowy niesie także jeszcze jedno zagrożenie. Neguje on nie tylko leczenie endodontyczne, ale przede wszystkim zachęca do usuwania zębów, twierdząc, że to rozwiązanie, które uchroni nas przed innymi schorzeniami.

- Pogląd antykanałowców jest taki: skoro odcina się martwiczy palec, to należy usunąć także martwy ząb, a takim jest ząb po leczeniu kanałowym. W efekcie tego propagowana jest postawa, aby nie ratować zęba, ale go od razu wyrywać z korzeniami. To jest niezgodne z tym, co dziś proponuje nam stomatologia, która nastawiona jest przede wszystkim na zachowanie naturalnych zębów – mówi dr Krufczyk.

Dla gabinetów to wyzwanie

To sprawia, że dentyści stają dziś przed wyzwaniem, jak przekonać pacjenta do leczenia, zwłaszcza, jeśli przed wizytą zobaczył w sieci serię filmów odstraszających od „kanałówki”. – Tu już nie chodzi tylko o edukację, ale o konkretne działania, bo edukacja nie działa na antykanałowców, którzy uwierzyli w teorie spiskowe, tak samo jak antyszczepionkowcy. Pomóc może natomiast nowoczesna technologia i podejście lekarzy do samego leczenia – przekonuje.

Niektóre gabinety w Polsce już zaczynają się zaopatrywać np. w specjalny test pozwalający na natychmiastowe wykrycie toksyn pochodzenia bakteryjnego w zębie leczonym kanałowo. Umożliwia on sprawdzenie, czy w tkankach nadal występują patogenne bakterie. Po co to sprawdzać?-  Dokładne oczyszczenie zęba z zainfekowanej tkanki to najważniejszy czynnik w powodzeniu leczenia kanałowego. Często pacjenci nastraszeni pseudodokumentami obejrzanymi w Internecie sami domagają się usunięcia dobrze przeleczonego kanałowo zęba. Ten test pokaże, czy ich obawy są zasadne – mówi dentysta.

I dodaje: - W leczeniu stomatologicznym, tak jak w całej medycynie, opieramy się na Evidence Based Medicine, czyli tylko i wyłącznie na naukowo potwierdzonych metodach leczniczych. Tysiące naukowców poświęciło tysiące godzin pracy i niemałe fundusze, by sprawdzić, jakie metody leczenia są najskuteczniejsze i najbezpieczniejsze dla pacjenta. I ta cała naukowa wiedza nie może być konfrontowana z przypadkowymi, wymyślonymi i mylnymi tezami pokazanymi w godzinnym filmiku. Lekarze mają również odpowiedzialną rolę wyjaśnienia pacjentowi wszelkich jego wątpliwości, choćby tych najbardziej niedorzecznych – mówi dr Krufczyk.