Efekt pandemii – więcej pacjentów z późną diagnozą raka

Onkolodzy alarmują: COVID-19 wzmocniły negatywny trend późnego zgłaszania się do lekarza. Nie zostawaj w domu! Jeśli masz czas w wakacje, wykorzystaj go na dodatkowe badania. – Badania przesiewowe są szczególnie ważne w przypadku raka jelita grubego, wyjątkowo niebezpiecznego nowotworu, którego rozwojowi naprawdę można zapobiec – podkreślają organizatorzy w kampanii „Nie miej tego gdzieś!”.

Jeśli masz niepokojące objawy związane z jelitem grubym: krwawienie z układu pokarmowego (obecność świeżej krwi na stolcu), niedokrwistość w badaniu morfologii krwi, zaburzenia rytmu wypróżnień, długotrwałe bóle brzucha, chudnięcie bez wyraźnej przyczyny, niepokój w obrębie jamy brzusznej, nie mijające po kilku dniach uczucie pełności poposiłkowej, lub jesteś w grupie ryzyka zachorowania – nie czekaj z udaniem się do lekarza rodzinnego. Choć to wezwanie może brzmieć dość banalnie, powinniśmy je – szczególnie teraz – potraktować poważnie – podkreślają eksperci biorący udział w kampanii „Nie miej tego gdzieś! Wszystko na temat raka jelita grubego” organizowanej przez Fundację EuropaColon Polska.

– Do onkologa można zgłosić się bez skierowania, a ośrodki onkologiczne są gotowe, żeby przyjąć każdego chorego, który ma objawy raka jelita grubego czy innych nowotworów przewodu pokarmowego – mówi Iga Rawicka, wiceprezes Fundacji.  – Ponadto każdy kto ukończył 50. rok życia może skorzystać z Programu Badań Przesiewowych, w którym do końca roku wszystkie zabiegi kolonoskopii przeprowadzane są w znieczuleniu. Wakacje to dobry czas by nadrobić zaległości! Także te spowodowane przez pandemię – dodaje.

W Polsce rak jelita grubego jest diagnozowany średnio u 64. osób dziennie. To nowotwór szczególnie niebezpieczny dlatego, że nawet przez 10 lat może nie dawać żadnych objawów. Tym bardziej kiedy objawy mamy i nie przemijają one po kilku dniach, powinno to wzbudzić nasz niepokój i skłonić do wizyty u lekarza pierwszego kontaktu, który może w razie konieczności skierować nas do ośrodka onkologicznego.

Prof. Lucjan Wyrwicz, Zastępca Dyrektora ds. Lecznictwa Otwartego Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego przyznaje, że Polacy – niestety – zawsze długo czekali ze zgłoszeniem się do lekarza, a obawy przed wizytą w placówkach ochrony zdrowia związane z pandemią COVID-19 jeszcze wzmocniły ten negatywny trend.

– Największy spadek liczby zakładanych kart Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DILO), dotyczył momentu, kiedy mieliśmy pierwszą falę pandemii i tzw. twardy lock down. Teraz obserwujemy dużą liczbę pacjentów z opóźnioną diagnozą, którzy obawiali się przyjść do lekarza – mówi prof. Wyrwicz.

Sytuacja ta nie jest zresztą wyjątkowa dla Polski. Jak informuje prof. Eric Van Cutsem, szef Oddziału Onkologii Przewodu Pokarmowego Uniwersytetu w Leuven, statystyki Belgijskiego Rejestru Nowotworów (Belgian Cancer Registry)­ pokazują, że w okresie od marca do września 2020 r. liczba osób zdiagnozowanych spadła o 20% w porównaniu z rokiem poprzednim.

Prof. Jarosław Reguła kierownik Kliniki Gastroenterologii Onkologicznej Narodowego Instytutu Onkologii podkreśla, że kluczowym badaniem w rozpoznaniu raka jelita grubego jest kolonoskopia. W ciągu 20-40 minut lekarz może nie tylko zrobić pełen „przegląd” tego organu, ale też pobrać wycinek z zauważonej ewentualnie nieprawidłowości, czy nawet usunąć endoskopowo polip, który często stanowić może zaczątek wczesnej postaci nowotworu.– Czułość badania kolonoskopowego jest więc tak duża, że wystarczy wykonać je nawet raz w życiu, żeby mieć pewność, że jesteśmy zdrowi. Dzięki temu badaniu 95 procent osób, u których uda się wykryć raka we wczesnym stadium można uznać za całkowicie wyleczone, bez potrzeby chemioterapii, ani żadnych innych działań dodatkowych – mówi prof. Reguła.